Laudacja na uroczystość nadania imienia Bolesława Lubosza Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowskich Górach przy ul. Zamkowej 5 w dniu 8 maja 2009 roku

Bolesław Lubosz był tytanem pracy, jednym z najwybitniejszych poetów i prozaików z rodowodem śląskim, ale także dociekliwym, mającym ogromną wiedzę publicystą, eseistą, krytykiem, tłumaczem, wydawcą, znawcą literatury i teatru. Ukochał rodzinne Tarnowskie Góry, całą śląską krainę, jakkolwiek o sobie i o ludziach tej ziemi pisał oszczędnie, mądrze, bez zbędnego patosu i sentymentu. Był jednym ze współzałożycieli Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Pozostawił po sobie wspomnienie dobrego człowieka i artysty słowa, jego spuścizna obejmuje bardzo wiele książek i niezliczoną liczbę publikacji prasowych.

Bolesław Lubosz urodził się w mieście – jak często podkreślał – pracowitych gwarków 11 stycznia 1928 roku w domu przy ul. Sienkiewicza 10. „Ileż to lat musi minąć zanim człowiek powołany zostanie do odkrycia świętości swego miasta” – napisał w jednym ze swoich wierszy, pomieszczonych w ostatnim zbiorze zatytułowanym „Późny horyzont”.

Ojciec Bolesława Lubosza, Franciszek, pochodził z Rybnej pod Tarnowskimi Górami. Był uczestnikiem trzech powstań śląskich. Po ich zakończeniu osiadł z żoną, Augustyną z Mrozków, w Tarnowskich Górach i pracował na kolei jako ślusarz maszynowy, ukończył też techniczną szkołę zawodową. Matka pisarza wywodziła się z Żernik pod Gliwicami. Jego dziadkowie zaś, zarówno ze strony ojca ( Franciszek), jak i matki (Kacper), byli górnikami.

Przyszły pisarz przykładał się do nauki, najpierw w tarnogórskiej Szkole Podstawowej im. Króla Jana III Sobieskiego, później, już po wojnie, w Gimnazjum i Liceum im. Księcia Jana Opolskiego. Rozczytywał się w książkach zgromadzonych w bibliotece ojca. Dzięki temu poznał m.in. twórczość Mickiewicza, Sienkiewicza, Reymonta, Orzeszkowej, Konopnickiej, ale także klasyków niemieckich: Goethego, Schillera, Heinego. W czasie spotkań autorskich lubił opowiadać o swoich gimnazjalnych profesorach, którzy wywarli duży wpływ na jego rozwój intelektualny oraz wybór kierunku studiów. Wspominał nauczycielkę matematyki Jadwigę Warzewską, polonistę Stanisława Huzę, nauczyciela języka francuskiego Władysława Semkowicza, historyka Władysława Piaseckiego, fizyka Tadeusza Grondalczyka. W okresie nauki szkolnej powstały pierwsze jego wiersze. Wtedy też poznał poezję Miłosza, Zagórskiego, Peipera, Lechonia, Iwaszkiewicza, jak również zgłębiał prozę Pruszyńskiego, Borowskiego, Żukrowskiego, Dygata.

Po maturze rozpoczął studia polonistyczne i slawistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W gronie profesorów Bolesława Lubosza znaleźli się m.in. Julian Kleiner, Stanisław Pigoń, Kazimierz Wyka, Zenon Klemensiewicz, Roman Ingarden, Jan Safarewicz, Tadeusz Grabowski.

Debiutował wierszami na łamach „Dziennika Literackiego” – dodatku tygodniowego do „Dziennika Polskiego” w roku 1950. W następnym roku, będąc na ostatnim roku studiów, rozpoczął pracę w „Dzienniku Zachodnim”. Wtedy został też sekretarzem Komitetu Organizacyjnego, tworzącego się z inicjatywy sztygara Alfonsa Kopii, późniejszego Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.

W 1951 roku, za namową Wilhelma Szewczyka, został członkiem kandydatem Związku Literatów Polskich w Katowicach. Spotkał w nim wielu znanych twórców, m.in.: Gustawa Morcinka, Stanisława Ligonia, Zdzisława Hierowskiego, Aleksandra Baumgardtena, Jana Brzozę.

Po ukończeniu studiów Bolesław Lubosz wrócił na Śląsk. W 1958 roku wyjechał z Tarnowskich Gór, podejmując w Bielsku – Białej pracę kierownika literackiego w tamtejszym teatrze. Pracę tę wykonywał przez 9 lat. Od końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku mieszkał z żoną Walerią i synem Wacławem w Katowicach. Później w sumie przez 20 lat pracował na stanowisku kierownika literackiego w teatrach Cieszyna, Sosnowca, Częstochowy, Katowic i Opola.

Pierwszy zbiór wierszy „Czas ballady” wydał w Katowicach w 1959 roku, jakkolwiek uważał, że ważniejszą od debiutu była jego druga książka poetycka: „Milczenie węgla” z 1962 roku, dedykowana matce Augustynie i żonie Walerii. Powiedział w rozmowie z Edwardem Szopą: „Znalazłem w niej swoją formułę twórczą. I swój temat. Był to trop, który prowadził do skomplikowanej natury człowieka tej ziemi”.

W następnych latach wydał następne zbiory wierszy, m.in.: „Odkrywanie Kolumba”, „Spojrzenie za siebie”, „Rzecz osobistą”, „Gniazdo”. Od 1969 roku pracował w dwutygodniku „Poglądy”, który pozostał wierny aż do rozwiązania pisma w stanie wojennym.

Przez kilka lat, od roku 1975, był zastępcą redaktora naczelnego Wydawnictwa „Śląsk” w Katowicach; kierował redakcją literatury pięknej.

W Uniwersytecie Śląskim w Katowicach prowadził przez pewien czas zajęcia z literatury na IV roku, a na V roku – wykłady monograficzne. W roku 1969 Bolesław Lubosz wydał gawędę literacką zatytułowaną „ Kraina gwarków i lasów”. To niezwykle barwna i mądra opowieść o ludziach tej ziemi, od gwarków do górników, o lasach, o dobywanych skarbach z czeluści podziemi, całej ożywionej i nieożywionej przyrodzie, znamienitych i sławnych gościach, którzy odwiedzali ówczesny region bytomsko – tarnogórsko – lubliniecki.

Drukował artykuły publicystyczne, eseje, opowiadania i felietony na łamach m.in. „Życia Literackiego”, „Literatury”, „Dziennika Zachodniego”, „Opola”, „Kwartalnika Opolskiego”, „Sobótki”, „Odry”, „Przemian”, „Zarania Śląskiego”, „Poglądów”, „Poezji”, i „Panoramy”, w której również pracował. Ważną dziedziną jego aktywności twórczej pozostawała praca nad tłumaczeniami z języka łużyckiego. Bolesław Lubosz przełożył na język polski m.in. powieść łużyckiego pisarza Jurija Kocha „Drzewo wiśni”, opowieść Marcina Nowaka – Niejchorńskiego „Krabat”i inne utwory. Tłumaczył też literaturę nimiecką, czeską i rosyjską. Z kolei książki Bolesława Lubosza były tłumaczone na języki: niemiecki, czeski, łużycki, ukraiński. Ogromna jest także liczba rozmaitych utworów Bolesława Lubosza w wydawnictwach zbiorowych w kraju i za granicą, recenzji i omówień jego książek, przyznanych nagród, spotkań autorskich, wypowiedzi i rozmów w środkach przekazu.

W połowie lat siedemdziesiątych Pan Bolesław rozstał się na długi czas z pisaniem wierszy. Ukazały się bowiem jego książki prozatorskie: zbiór opowiadań zatytułowanych „ Opowiedzieć zapomnienie” dotyczących okresu powstań śląskich oraz lat okupacji; eseje „Filomaci i entuzjaści” m.in. o godzinach śląskich Adama Mickiewicza, o Józefie Lompie, Pawle Stalmachu, cieszyńskich filaretach, o twórczości Emanuela Imieli; powieść psychologiczna „Wyjście z ognia”, która posiada strukturę sensacyjnej noweli; zbiór szkiców historyczno – literackich „ Bohaterowie i statyści” o dawnych sprawach Śląska, m.in. o bitwie pod Byczyną w 1588 roku, o wkładzie do kultury śląskich arian, o potomkach Jana III Sobieskiego związanych ze Śląskiem, o kontaktach śląskich filomatów. W 1987 roku ukazały się „Opowieści o sławnych kochankach”.

Po 15 latach od chwili wydania „ Spojrzenia za siebie” Bolesław Lubosz powrócił do poezji, publikując poemat „Cztery pory odkupienia”. Toczy się w nim dialog małego człowieka, który jest mierzwą historii, ze starym człowiekiem Einsteinem. Poeta odsłania w nim ziemie Piastów, Polaków z Podola, Wołynia, Litwy i Białorusi; ziemie Mickiewiczów i Słowackich, Zalewskich, Sobieskich; ziemie Lompy, Miarki, Bonczyka, Korfantego. Jawią się również małe ojczyzny: Opole, Wrocław, Zielona Góra, Tarnowskie Góry, Strzybnica, Repty, Bobrowniki, Sowice, Czarna Huta, Pniowiec. Wyrastają znowu symbole: Góra Świętej Anny, powstania śląskie, Wieża Spadochronowa. Pobrzmiewa także, narastając i opadając, muzyka Henryka Mikołaja Góreckiego.

Przez wiele lat autor „Czterech pór odkupienia” zasiadał w jury Tarnogórskiego Konkursu Poetyckiego imienia ks. Jana Twardowskiego, którego twórczynią i sekretarzem jest Stanisława Szymczyk. Zasiadał też w jury konkursu gwarowego „Po naszymu, czyli po śląsku” razem z prof. Dorota Simonides, prof. Janem Miodkiem i Kazimierzem Kutzem. Do udziału w pracach jury zaprosiła Pana Bolesława twórczyni tego konkursu – senator Maria Pańczyk – Pozdziej. Kiedy pojawili się uczestnicy z okolic jego rodzonego miasta, Pan Bolesław promieniował, gdyż miał rozległą wiedzę historyczną, geograficzną i taką wiedzę czysto ludzką.

W 1990 roku wydał kolejny zbiór wierszy „Wawel”, w następnych latach – „Wiersze łużyckie”, antologię powojennej poezji serbo – łużyckiej „Z biegiem Strugi, z biegiem lat”, zbiór felietonów „Alfabet śląski”, w których nie zabrakło tarnogórzan: dra Bronisława Hagera, sztygara Alfonsa Kopii, ks. infułata Michała Lewka, prawnika Józefa Niedzieli, redaktor Marii Pańczyk – Pozdziej, Józefa Piernikarczyka i jego syna Czesława Piernikarczyka.

W 1996 roku Bolesław Lubosz wydał powieść „Twoja zagłada w Rzymie” – pierwszą część dyptyku o zdarzeniach w Italii na tle sytuacji polityczno – kulturowej w XIV wieku, a po niej, w następnym roku – opowiadania „Śląski hetman” oraz drugą część dyptyku zatytułowaną „Cola di Rienzo”. Książka ta opowiada o karierze i o dziejach upadku XIV – wiecznego rzymskiego trybuna Cola di Rienzo, zwolennika powrotu republiki i zjednoczenia pod rzymską supremację państw – miast Półwyspu Apenińskiego.

W 1998 roku Bolesław Lubosz obchodził siedemdziesiątą rocznicę urodzin. Z tej okazji jego przyjaciele skierowali pod adresem Jubilata wspomnienia, anegdoty, wiersze, refleksje, rysunki. Z tekstów tych i rysunków powstała niezwykła i wyjątkowa książka zatytułowana „Tropiciel słów”, która bardzo ucieszyła i wzruszyła Pana Bolesława. Jubileuszowe spotkanie z Bolesławem Luboszem odbyło się w tarnogórskim Muzeum w ramach 51. „Wieczoru pod renesansowym stropem” w dniu 6 marca 1999 roku. Do Muzeum przybyli niektórzy współautorzy „Tropiciela słów.” Redaktor Maria Pańczyk – Pozdziej na antenie Polskiego Radia Katowice nadała godzinną relację z tego jubileuszowego „Wieczoru”.

We wrześniu 1999 roku Bolesławowi Luboszowi przyznano tytuł Honorowego Obywatela Tarnowskich Gór za jego twórczość literacką i publicystyczną.

„Kobieto, boski diable” to kolejna książka Bolesława Lubosza, wydana w 2000 roku. Tym razem twórca napisał opowieść o miłości Adama Mickiewicza, wielkiego twórcy, o poecie dojrzewającym do ekspansji twórczej, a zarazem o wrażliwym młodym człowieku, który poszukuje miłości, przyjaciół i piękna.

Pod koniec 2000 roku w kanadyjskim wydawnictwie „Silican House”w Mississuaga ukazał się wybór wierszy Bolesława Lubosza „Niedoskonałość”. Autorem wyboru jest Florian Śmieja – hispanista, poeta, tłumacz, naukowiec i edytor. Twórców tych łączyły więzi przyjaźni, znaczone tarnogórskimi wspomnieniami, wymianą listów i książek.

Obszerny zbiór wierszy „Późny horyzont” to ostatnia książka Bolesława Lubosza, która ukazała się na krótko przed jego śmiercią. Pomieszczone w tym tomie wiersze powstawały w okresie ciężkiej choroby, kiedy Pan Bolesław świadomy był swego stanu. W posłowiu profesor Marek Piechota napisał m.in.: „Gdybym miał szukać dominant tego tomu, musiałbym z pewnością wskazać na nieustanne zdziwienie, zadziwienie: sobą i światem, sobą w świecie i sobą dla świata, sobą i innymi, światem w sobie; to poezja bardzo osobista, a jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kryjąca za sobą jeszcze jakąś tajemnicę. Jeśli moja intuicja mnie nie zawodzi, Pan Bolesław nie odsłania w pełni, niekiedy nie dopowiada myśli, nie formułuje ostatecznych sądów, nie zmienia wypowiedzi w granitowy pomnik skończonego olśnienia”.

W przywołanej książce „Tropiciel słów” Edward Szopa zadał Bolesławowi Luboszowi pytanie, ostatnie, jakie padło w ich rozmowie, pytanie o spełnienia i niespełnienia. Pisarz, poeta, artysta słowa, odpowiedział: „Uważam, że życie kończy się niespełnieniem. Pociąga za sobą wszystkie wielkie zamierzenia z okresu młodości, czyli burzy i naporu. Moja twórczość, jak życie, kończy się w podobny sposób…”.

W tomie „Późny horyzont” znajdujemy wiersz „Tarnowskie Góry” z dedykacją: Marysi Pańczyk – Pozdziej. Wiersz – wyznanie, wiersz przejmujący. Posłuchajmy:

O tej odnalezionej porze,

kiedy schodzą się podmuchy

wszystkich pokoleń – w tym miejscu,

gdzie pulsuje środek mojego świata,

codziennie od nowa wprowadzam się

do miasta moich wielkich obowiązków.

Wiem, że tylko tu mogę odnaleźć

niebo i ziemię i ową rozkwitającą

w mrokach roboczych myśl człowieczą.

….Tak będzie po wsze czasy!

 Bolesław Lubosz zmarł 7 września 2001 roku w Katowicach. Urnę z Jego prochami złożono do grobu teściów Emmy i Franciszka Kidałów na starym cmentarzu przy kościele św. Anny w Tarnowskich Górach w dniu 14 września. Cały czas podczas pogrzebu padał drobny deszcz.

 Krystian Krzemiński